Zaległości.

Z kronikarskiego obowiązku, bo w sumie dzieje się sporo, a jestem trochę zarobiony, a nawet jak czegoś nie robię, to albo jeżdżę na rowerze, albo szperam po różnych źródłach, coby przed Giro posklejać kilka fajnych historii, bo przecież nie zabierają mnie tam za frajer.

Z wyścigów rozstrzygniętych ostatnio mieliśmy Amstel Gold Race, który w opcji bez podjazdu na Cauberg tuż przed metą jakoś mnie do siebie nie przekonał. Miało niby być bardziej nieprzewidywalnie, a wyszła z tego chyba najmniej pasjonująca końcówka z wszystkich wiosennych klasyków, jakie do tej pory zobaczyliśmy. Jedyna zmiana jest taka, że chłopaki z Astany krzyknęli do reszty coś w rodzaju „TKM” i ni z tego, ni z owego zaczęli nagle dzień po dniu wygrywać. Na mecie w Valkenburgu piwa napił się Michael Valgren, czego zapewne by nie dokonał bez znakomitej roboty swojego rodaka Jakoba Fuglsanga.

I poszło! W dawnym Giro del Trentino (lubiłem tę nazwę), zwanym dzisiaj Tour of the Alps też się nagle na czele zrobiło błękitno. Na pierwszym etapie plecy pokazał wszystkim Pello Bilbao, kilka sekund po nim wjechał Leon Luis Sanchez, a dzień później potworny podjazd pod Pampeago najszybciej pokonał Miguel Angel Lopez. Oczywiście wszyscy z Astany. Ale i tak najlepiej na tym wyszedł prawie nikomu wcześniej nie znany Ivan Ramiro Sosa z równie mało znanego zespołu Androni-Sidermec-Bottecchia, który jak dotąd dwa razy był trzeci i prosto znikąd wskoczył nagle na podium, gdzie go przebrano w koszulkę lidera i zabrano na konferencję prasową, którą w większości przesiedział ze zdziwioną miną 😉

Tour of the Alps jest wyścigiem ciekawym (dla mnie) z dwóch powodów: pierwszy jest taki, że wiedzie przez miejsca, które znam niemal na pamięć, ale – wstyd się przyznać – zjeździłem je wzdłuż i wszerz na nartach, ale nigdy na rowerze. Muszę to kiedyś nadrobić, bo wiosenne Dolomity to jest jeden z najpiękniejszych kawałków planety.

Drugi powód jest mniej więcej mojego wzrostu i 2/3 mojej wagi, ma na imię Christopher i wywołuje mniej więcej takie reakcje, jak bardzo ważny gość na kolacji, o którym wiadomo, że beka przy stole: niby wszyscy się cieszą, że przyszedł, ale niekoniecznie wiadomo, jak się w tej sytuacji zachować.

Z Chrisem jest tego rodzaju problem, że z dużym prawdopodobieństwem zaprzyjaźnił się trochę zbyt blisko z inhalatorem i ziuknął sobie salbutamolu nieco więcej, niż był powinien. W każdym razie tak wynika z tego, co później wysikał. Kłopot w tym, że takich przypadkach przedawkowanie to domniemanie, a mili panowie z UCI woleliby mieć 100% pewności. Koniec końców wyszła z tego wielka awantura, której finału nie widać. Tymczasem Giro za pasem. Na szczęście w Tour of the Alps, choć jest w czołówce, to furory na razie nie robi i – jeśli o mnie idzie – niech tak zostanie przynajmniej do 27 maja.

Tymczasem lepsze rzeczy dzieją się na naszym rodzimym podwórku, gdzie Polski Związek Kolarski szuka Sekretarza Generalnego. W sumie nie byłoby w tym nic szczególnie poruszającego, gdyby nie pewien drobiazg, przezornie umieszczony na samym końcu długiej listy oczekiwań wobec potencjalnego kandydata:

„PZKol informuje wszystkich kandydatów na stanowisko Sekretarza Generalnego, że wynagrodzenie za pracę będzie wypłacone dopiero w momencie podpisania porozumienia dotyczącego finansowania Polskiego Związku Kolarskiego przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.”

Trzeba przyznać, że jak na wolontariat, to nikt się tu nie ograniczał w wymaganiach 😉

No a jutro Walońska Strzała, czyli wyścig Valverde i 174 rozbójników. Będzie się działo!

Foto: Gregory Ienko / Flickr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.