Bez szacunku, Panie Prudhomme

Kiedyś tę walkę z koronawirusem wygramy. Kiedyś wrócimy na szosy. Kiedyś ponownie zasiądziemy przed ekranami, by dopingować naszych ulubionych kolarzy. Jeśli w tym gronie kogokolwiek zabraknie, to będzie to również Pana „zasługa”, Panie Prudhomme.

Wiem, że zapewne zupełnie to Pana nie obchodzi, Panie Prudhomme, ale straciłem do Pana cały szacunek. Pewnie ma Pan teraz ważniejsze sprawy na głowie, niż opinia jednego niewiele znaczącego dziennikarza z Polski, ale chwilowo siedzę w domu i nie mam nic lepszego do roboty, więc trochę sobie na Panu poużywam. A Pan w tym czasie będzie ratował swój biznes. Uznajmy to za jakieś win-win.

Rozumiem, że przyszło nam żyć w trudnych czasach, w których jutro jest niepewne, a pojutrze może wyglądać zupełnie inaczej, niż je sobie wyobrażamy. Doświadczamy tego właśnie w tej chwili. Jeszcze w środę wielu z nas nie przypuszczało, że od piątku przyjdzie im pracować z domu, ograniczając kontakty ze światem do szybkiego wypadu do sklepu i czekania w długiej kolejce, by w środku było nie więcej, niż kilka osób.

Jeszcze kilka dni temu stroiliśmy sobie z wirusa żarty, a dziś coraz bardziej nerwowo sprawdzamy wiadomości o liczbie nowych zakażeń i z troską wydzwaniamy do krewnych i znajomych, dopytując czy u nich wszystko jest OK.

Tymczasem wyścig Paryż-Nicea jechał jak gdyby nigdy nic. Jakby nie dotyczyło go wprowadzone przez francuski rząd ograniczenie zbiorowisk do 100 osób. Jakby kolarze i ich zespoły stały się nagle odrębnymi skupiskami, byle tylko uczynić zadość tym ograniczeniom.

Nie potrafię znaleźć odpowiedzi na pytanie, czemu to wszystko miało służyć? Bo nawet oglądanie skądinąd pasjonującej walki w czołówce przyprawione było dużą dawką goryczy, gdy się patrzyło na tę skąpą i z minuty na minutę topniejącą grupę, którą trudno już nawet było określić mianem „peletonu”.

W imię czego zaoferował nam Pan tę parodię wyścigu, Panie Prudhomme?

I w imię czego oczekuje Pan dzisiaj, by to UCI i lokalne władze podjęły za Pana decyzję, czy organizować Paryż-Roubaix? Brak Panu jaj, by powiedzieć, że zdrowie i życie ludzi jest ważniejsze od Pana biznesu?

Żałuję, że nie będzie nam dane w tym roku cieszyć się dobrą kolarską wiosną. Zdarza się. Mógł się zdarzyć – odpukać – trzaskający mróz, mogły się zdarzyć powodzie, mogły się zdarzyć podobne do australijskich pożary. Co wówczas by Pan zrobił? Czy również na siłę parłby Pan do realizacji swoich wyścigów? Czy w gryzącym w oczy dymie też trzymałby Pan kibiców w „bezpiecznej” odległości od startu i mety?

Ta wiosna nie będzie już taka, o jakiej marzyliśmy. Trzeba się z tym pogodzić. Tego sezonu – przynajmniej na razie – nie da się już uratować w takim kształcie, który pozwalałby kolarzom na uczciwą rywalizację, a kibicom na dobre emocje. Trzeba pogodzić się ze stratami.

Teraz trzeba się skupić przede wszystkim na tym, byśmy w tym samym gronie mogli stanąć przy trasach lub zasiąść przed ekranami, ciesząc się walką kolarzy, gdy już się uporamy z zarazą.

Jeśli kogokolwiek w tym gronie zabraknie, to będzie to również skutek Pańskiego głupiego uporu i braku szacunku do kolarzy, ich rodzin i kibiców.

Tego Panu – rzecz jasna – nie życzę, w nadziei, że z tym uporem wygra jednak odpowiedzialność i zdrowy rozsądek.

Z poważaniem.
mc

foto: Flickr / Chris Day

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.