Na chory rozsądek

„Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było”.

Coraz trudniej mi przychodzi uwolnienie się od tego cytatu. Czym bardziej staram się zrozumieć istotę sporu między poszczególnymi grupami użytkowników dróg, tym trudniej mi przychodzi ogarnięcie, o co dyskutującym na ten temat ludziom właściwie chodzi.

Kilka dni temu ktoś wrzucił do sieci zdjęcie ilustrujące jak z perspektywy samochodu wygląda rowerzysta, ubrany na ciemno i jadący pod słońce. Otóż nie wygląda, bo właściwie go nie widać.

https://www.facebook.com/groups/C3City/permalink/3896538950418439

Znajomemu, który podesłał mi link do tego wpisu w pierwszym odruchu odpisałem: „”Szyby niech se umyje” za 3… 2… 1…”. No chciałbym mieć taką sprawdzalność typując sześć liczb w Lotto…

Znalazłem później tę fotkę na kilku forach, a tam opinie ludzi, którzy potrafią znaleźć dla zobrazowanej ilustracji każde wyjaśnienie, z wyjątkiem najprostszego: włączenia oświetlenia.

A to, że szyby w samochodzie powinny być czyste (prawda), a to, że może ubranie powinno być jaśniejsze (też prawda), a to, że może gdyby kierowca jechał wolniej, to na pewno by tego rowerzystę zauważył, co zasadniczo również jest prawdą, choć w gruncie rzeczy nie wiadomo, z jaką prędkością jechał, więc argument – choć prawdziwy – w określonej sytuacji może być jednak nieco na wyrost.

A co z tym nieszczęsnym oświetleniem? Ano „nie ma obowiązku”. Jest co prawda obowiązek posiadania przynajmniej jednego światła odblaskowego, ale ów jest skrzętnie wypierany ze świadomości, jakby odblask w rowerze odbierał cały splendor jadącemu. Oraz przynajmniej ze 100 Wattów. Lepiej o tym nawet nie wspominać.

W końcu to kierowcy powinni uważać na rowerzystów (też prawda), zgodnie z „zasadą ograniczonego zaufania”. To już od prawdy nieco odbiega, gdyż – jak się okazuje – lwia część uczestników ruchu, bez względu na sposób uczestnictwa w tymże, zupełnie nie rozumie sensu i istoty zasady, na którą się nader często powołuje, z reguły zupełnie opacznie ją interpretując.

A’propos interpretacji. Drugim niezwykle ciekawym i „modnym” ostatnio zagadnieniem jest kwestia poruszania się po drogach dwóch kolarzy obok siebie.

Wydawać by się mogło, że sprawa jest prosta, bo prawo dość precyzyjnie określa ogólną zasadę:

„Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu, z zastrzeżeniem ust. 3a” (art. 33. pkt 3 i 3a prawa o ruchu drogowym).

Zaś przywołane zastrzeżenie głosi:

„Dopuszcza się wyjątkowo jazdę po jezdni kierującego rowerem obok innego roweru lub motoroweru, jeżeli nie utrudnia to poruszania się innym uczestnikom ruchu albo w inny sposób nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego”.

I tu zaczynają się schody. Przepisy bowiem nie precyzują pojęcia utrudniania poruszania się innym uczestnikom ruchu, co z kolei stanowi nader szerokie pole do interpretacji. I jak nietrudno się domyśleć, każda strona interpretuje ten zapis po swojemu.

I pół biedy, jeśli owe interpretacje opierają się na postulowanym przez wielu „zdrowym rozsądku”. Gorzej, gdy ów „zdrowy rozsądek” zaczyna ulegać pokusie kreatywności. Wtedy już nawet nie jest śmiesznie, a zaczyna się robić zwyczajnie groźnie.

Trudno bowiem przejść do porządku nad powielanym tu i ówdzie poglądem, że ów przepis obowiązuje „tylko na terenie zabudowanym”. Nie ma o tym w prawie ani słowa, a głoszący tego typu herezje powinni się poważnie zastanowić, czy wprowadzając innych w błąd nie narażają przypadkiem czyjegoś życia.

Bardzo dalekie od „zdrowego rozsądku” jest również doszukiwanie się analogii do innych pojazdów poruszających się po drogach. Argument, że „przecież motocykl również może zajmować cały pas ruchu” jest o tyle chybiony, że motocykl w świetle prawa jest pojazdem samochodowym. Rower, o ile mi wiadomo, wciąż jest rowerem.

Podobnie rzecz ma się z analogią do ciągnika lub maszyny rolniczej, na które równie często powołują się rowerzyści. Tu też warto pamiętać, że zasady ich poruszania się po drogach regulują odrębne przepisy, a kiedy egzystencjalnym problemem staje się odblask lub mała lampka, to trudno sobie wyobrazić, że będziemy na plecach wozić ostrzegawczy trójkąt, w który powinien być wyposażony każdy pojazd wolnobieżny.

„Zdrowy rozsądek”, do którego tak lubimy się odwoływać, podpowiada, że jeśli nie mamy absolutnej pewności, że okoliczności na drodze bez cienia wątpliwości pozwalają nam na skorzystanie z dopuszczonego wyjątku i jazdę obok siebie, powinniśmy się zastosować do ogólnej zasady, która mówi, że taka jazda jest zwyczajnie zakazana. Bynajmniej nie po to, żeby przyznać komukolwiek „rację”, albo – co gorsza – uznać pierwszeństwo samochodów. Po to, by po prostu chronić swój własny tyłek.

Warto pamiętać w tej sytuacji o jednej rzeczy. W razie – odpukać – potrącenia kolarza jadącego obok drugiego, to na nim będzie ciążył obowiązek udowodnienia, że miał pełne prawo skorzystać w danej sytuacji z przewidzianego w przepisach wyjątku.

Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że ktokolwiek w tej sytuacji powie: „ale ja przecież przypominałem ciągnik!”.


PS. Ten widok na otwierającej fotce to jedna z dróg na Sycylii – miejscu, o którym zwykło się mówić, że kierowcy są tam nieobliczalni i nie potrafią jeździć. Przez dwa tygodnie kręcenia się tam rowerem nie spotkała mnie absolutnie żadna niebezpieczna sytuacja na drodze, choć warto się tam nauczyć jednej zasady: odpowiadasz za to, co jest przed tobą. Nawet jak masz pierwszeństwo.

I nie była to wyłącznie „zasługa” kierowców. Kilka razy zdarzyło mi się jechać jakiś fragment drogi z miejscowymi kolarzami. Często jechaliśmy obok siebie rozmawiając. Ale gdy tylko na drodze pojawiał się samochód, albo on albo ja zjeżdżaliśmy jeden przed drugiego, by zrobić miejsce. A potem jechaliśmy jak wcześniej. Bywało, że samochody często z daleka trąbiły, by dać nam sygnał, że się zbliżają. Wtedy te proste manewry stawały się jeszcze łatwiejsze. Dało się. Moje ego też to przetrwało, zresztą w całkiem niezłym stanie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.